Bliskość nie jest tylko dla dzieci, bliskości i więzi potrzebują też rodzice. Więź to nasza super moc: reguluje emocje, pozwala odnaleźć równowagę, wydobywa z nas potencjał, daje oparcie, dopełnia, pozostawia przestrzeń do poszukiwania i rozwoju. Żeby tworzyć więź potrzeba relacji, a relacje tworzą się przez wchodzenie w relacje. Camp KOŃdycja - tu ćwiczymy relacje.

Chcesz w wakacje podreperować swoją rodzicielską kondycję?

Zażyć wsparcia, wspólnoty, odpoczynku i łatwości? 

Od 5 lat organizujemy letnie Campy rodzinne z myślą o zaspokojeniu własnych potrzeb jako rodziców. Szukamy ludzi, którzy tak jak my chcą:

  • pobyć z ludźmi, którzy ich zrozumieją, którzy dzielą ich zmartwienia i radości, którzy podobnie patrzą na ważne dla nich kwestie.

  • mieć czas na rozwój. Na układanie sobie tego, co już wiedzą i na dodawanie nowych narzędzi do swoich rodzicielskich przyborników.

  • dobrze bawić się wspólnie ze swoimi dziećmi, patrzeć jak nawiązują nowe relacje, jak spotykają dawnych przyjaciół, jak radzą sobie z trudnościami i radościami.

  • czuć się bezpiecznie w miejscu, w którym przebywają, tworzyć wspierającą się społeczność, w której widzimy siebie nawzajem.

 

Często wracam myślami do Campu, zdjęcia przypominają mi niektóre chwile. Najbardziej podobała mi się wioskowość (społeczność). Brak ciśnienia na... . Po zastanowieniu to całkowity brak. Naładowałam akumulatory do tego stopnia, że podejmuję teraz decyzję, których wcześniej nie umiałam. Nie przeszkadza mi “niewpasowywanie” się. Jestem bardziej z sobą i dla siebie. Szczególnie mi się podobało to, że Maksym mógł zaznać takiej zabawy, jaką ja kojarzę z najlepszą zabawą na świecie! Bose nogi, same majty i bieganie cały dzień. Na początku przeszkadzał mi hałas, ale myślę, że to wychodziło zmęczenie po pracy :-( Podsumowując dla mnie było cudownie - akceptacja, wolność i brak oczekiwań.
— Ola

 
_MG_9141.JPG
 

Co na Campie robią dzieci? 

Bawią się! Te, które akurat mają ochotę. Zapewniamy dzieciom opiekę na czas warsztatów. Mamy w zespole Campowym entuzjastów zabawy i dzieciostwa. Od empatycznej i troskliwej Oli po szalonego i rozharcowanego Tomka. Stawiamy na bycie w przyrodzie, snucie się i szukanie pomysłów, odrobinę nudy i duuuużo relacji. Duża część dzieci zna się z Campów poprzednich i tworzą bezpieczną i przyjazną grupę, do której co roku dołączają nowi członkowie. Jeśli komuś smutno i tęskno do mamy, pomagamy mamę odnaleźć. Mamy przestrzeń na przeżywanie dziecięcych emocji i wspieranie uczestników konfliktów w odnajdywaniu porozumienia i byciu usłyszanym ze swoją prawdą.

Dlaczego KOŃdycja? 

Konie to nieodłączny i unikalny element Campu. Proces rozwojowy dla dorosłych spinają klamrą sesje z udziałem koni. Jest to autorski program oparty o metody na świecie znane jako Horse Assisted Education, Equine Experiential Learning czy Equine Assisted Development. Innymi słowy jest to uczenie się przez doświadczanie w relacji z końmi. Aktywność nie związana z jeździectwem ani hipoterapią choć silnie angażująca również ciało. Doświadczenie pracy rozwojowej z końmi daje jedyną w swoim rodzaju okazję do działań praktycznych w obszarach abstrakcyjnych takich jak wartości, filozofia, światopogląd. Uczymy się jak działać, w tym z czym się identyfikujemy.

 
20181018-_MG_7612.jpg
_MG_8896.JPG
 

Jakie warsztaty robimy na Campie? 

Od początku z Campem związani są specjaliści z nurtu rodzicielstwa bliskości oraz Porozumienia bez Przemocy. Co roku na Campie spotkacie Agnieszkę Stein, Sylwię Włodarską i Tomka Sadzewicza. Co roku zapraszamy też kogoś, kto nas osobiście inspiruje i ciekawi. 

Temat warsztatów ustalamy wspólnie. Warsztaty są procesem grupowym. W dużej mierze jest to praca oparta na wkładzie i potrzebach grupy. Są dyskusje, burze mózgów, ćwiczenia praktyczne. Wszystko spina zasada dobrowolności. 

 

Wyjazd z Wami poukładał mi w głowie. Na Camp jechałam z taką obawą, że jestem rodzicem niedoświadczonym. Wyjechałam z wiedzą, że tak właśnie jest, ale teraz bardziej potrafię gadać sama ze sobą i ten brak doświadczenia nie powoduje takiej obawy. Rozmawiamy ze sobą teraz szczerzej, mamy luz z rzeczami, z którymi były spięcia i niesiemy razem to wszystko. Ja się tego nauczyłam na Campie od ludzi, których Wy zgromadziliście.
— Natalia